Lorem ipsum

Bezkompromisowa Brodka u Prokopa. "Argument, żeby zrobić coś, bo to się dobrze sprzeda, do mnie nie dociera"

Nieliczni kojarzą jeszcze, że świat usłyszał o niej dzięki wygranej w Idolu. Sama nie ukrywa, że miała wtedy 15 lat i pamiętanie o tym, jest jak pamiętanie, jaki był temat na maturze. Od tamtego czasu wielokrotnie udowadniała, że nie boi się iść pod prąd, mówić głośno to, co ma do powiedzenia i eksperymentować z wszelkimi dziedzinami sztuki. O swojej muzyce, planach i… pasji do gotowania opowiada Marcinowi Prokopowi.

Muzyczne korzenie

Trudno oprzeć się wrażeniu, że kariera muzyczna była jej pisana. Urodziła się w Żywcu, a wychowała w pobliskiej Twardorzeczce. Ojciec Moniki to ceniony muzyk instrumentalista, więc muzyka towarzyszyła jej od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Mama artystki długo opierała się jej pasji. Wiedząc, z czym wiąże się kariera muzyka, chciała, żeby córka wybrała dla siebie inny, stabilniejszy zawód. Informacja o castingu do Idola była przełomowa - wtedy rodzice zrozumieli, że ich córka jest stworzona, żeby śpiewać.

Nastoletnia artystka

Choć sukces przyszedł nagle, początki w showbiznesie dla tak młodej dziewczyny były niezwykle trudną próbą. Brodka przyznaje, że gdyby mogła cofnąć czas, nie zaczynałaby kariery w tak młodym wieku.

– Wyjechałam do Warszawy, gdy miałam 16 lat. Połowę swojego młodego życia spędziłam, ciężko pracując... Pędziłam, szłam na wiele kompromisów... Dosyć szybko sporo osiągnęłam, ale z pewnością ominęło mnie wiele doświadczeń, na które mieli czas moi nastoletni rówieśnicy.

Mimo młodego wieku, cechowała ją zdumiewająca dojrzałość. Od razu wiedziała, że chce iść pod prąd. Stroniła od lekkich, popowych brzmień, nie interesowały jej łatwe rozwiązania i kroczenie utartymi ścieżkami. Popularność także nie uderzyła jej do głowy. Z perspektywy czasu stwierdza, że szalone, rockandrollowe życie, jakie prowadzi wielu muzyków, to nie jej bajka. Już na początku swojej muzycznej drogi przyznawała, że nie jest zabawowa i nie przepada za imprezowaniem do upadłego. Zamiast szaleć w klubach, Monika wolała skupić się na pracy i doskonaleniu swoich umiejętności. Jej ambicja i obowiązkowość zaowocowały imponującym dorobkiem artystycznym. Wydała cztery albumy studyjne, trzy mini albumy i jeden krążek koncertowy. Za swoją niepokorną twórczość była wielokrotnie nagradzana, a jej utwory przez długi czas utrzymywały się w czołówce najważniejszych polskich list przebojów.

Od Idola do "Clashes"

Po piętnastu latach od jej debiutu na scenie z całą stanowczością można powiedzieć, że Brodka to muzyczne zjawisko. Artystka już na początku swojej artystycznej drogi udowodniła, że odważne eksperymenty z wieloma gatunkami to dla niej nic trudnego. Choć, jak sama mówi, pierwsze lata były dla niej okresem twórczych poszukiwań, trzeba przyznać, że lekkie, popowe kawałki z jej debiutanckiej płyty "Album" brzmiały dojrzale i szlachetnie. Na przestrzeni lat artystka przeszła ogromną muzyczną metamorfozę i odnalazła drogę, którą chce dalej kroczyć. Po zbuntowanej nastolatce, którą była w Idolu, dziś nie ma już śladu. Swoją artystyczną niezależność potwierdziła już wydanym w 2010 r. albumem "Granda". Do pracy nad tym krążkiem artystka podeszła z pełną świadomością, doskonale wiedząc, co chce osiągnąć.

– Było we mnie wiele determinacji, aby stworzyć płytę taką, a nie inną – wspomina w rozmowie w Browarze Namysłów. Kiedy nad nią pracowałam, nie miałam żadnych ograniczeń, nikt nie wywierał na mnie presji. Sama czułam się odważniejsza, robiłam ją, jak chciałam, po swojemu. Nie przejmowaliśmy się z producentem, czy to się komuś spodoba, czy nie, czy będzie za ambitne. Robiliśmy to, co nam się podobało, bez kompromisów.

"Granda" zachwyciła całe środowisko muzyczne, a Monika została okrzyknięta muzyczną wizjonerką. Artystka nie spoczęła na laurach. Po bardzo intensywnej trzyletniej trasie koncertowej rozpoczęła pracę nad albumem "Clashes". Utwory powstawały w Nowym Jorku i Los Angeles. Materiał na ten krążek artystka skomponowała sama, przy udziale gitary akustycznej. Teksty napisała po angielsku i, jak sama przyznaje, był to w pełni przemyślany krok.

– Decyzja o nagraniu płyty po angielsku była spowodowana kontraktem międzynarodowym z wytwórnią, która wydała i dystrybuowała płytę na cały świat. Mając taką możliwość, żeby moja muzyka wyszła poza granice Polski, żeby zyskać szersze grono słuchaczy, nie mogłam z niej nie skorzystać.

"Wszystko, czego dziś chcę"

Zaraz po wygranej w Idolu młodziutka Monika Brodka deklarowała, że dołoży wszelkich starań, żeby tworzyć tylko taką muzykę, która będzie w pełni tożsama z jej niepokorną naturą.

– Nie zależy mi, żeby cała Polska przychodziła na moje koncerty. Ja chcę nieść radość. Udowodnię, że zwycięstwo w tym programie coś znaczy. Nie będę kolejnym bezrobotnym idolem - obiecywała.

Dziś możemy powiedzieć, że cel został osiągnięty. Artystka ma ten komfort, że sama wybiera projekty, w których bierze udział i trzeba przyznać, że dokonuje świetnych wyborów. W połowie 2018 r. Showmax zaproponował Brodce nagranie teledysku promującego serial "Rojst". W trwającym prawie pięć minut materiale artystka wraz z A GIM-em wykonuje znany przebój Izabeli Trojanowskiej "Wszystko, czego dziś chcę". Utwór w aranżacji Brodki zyskał zupełnie nowy, nieco mroczny charakter, który doskonale oddaje tajemniczy klimat tej kryminalnej produkcji.

The best of Brodka

Zwieńczeniem całej dotychczasowej działalności artystycznej Brodki jest album koncertowy MTV Unplugged wydany w pod koniec 2018 r. Płyta jest podsumowaniem całego muzycznego dorobku artystki. Zagorzali fani mogą odnaleźć tam muzyczne historie, które towarzyszyły jej na każdym etapie muzycznej drogi. Wokalistka przyznaje, że ten krążek jest w pewnym sensie podsumowaniem całego jej dorobku artystycznego.

- Rzeczywiście jest to trochę "the best of", czyli płyta bardzo fanowska - utwory, które kochają moi fani. Zależało mi, żeby zamknąć pewien etap muzyczny, podsumować go właśnie tym koncertem i dopiero później otworzyć głowę na coś nowego.

Co dalej?

Marcin Prokop zaprosił Monikę Brodkę do Browaru Namysłów, żeby porozmawiać z nią o dalszych artystycznych planach. Kiedy pojawi się nowa płyta i czy wraz z nią artystka zaskoczy nas kolejną metamorfozą? Może tym razem powróci do pomysłu punkowych brzmień, który ponoć kiełkował w jej głowie kilka lat temu? Monika jest mistrzynią performance’u – czy w jej karierze nadejdzie moment, w którym ten środek wyrazu zacznie dominować, a muzyka stanie tylko dodatkiem? Odpowiedź na każde z tych pytań poznamy w kolejnym odcinku "Z tymi, co się znają".

Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.