Lorem ipsum

Samuraj z Dolnego Śląska. Czesław Zabiegło u Prokopa

Emerytowany kryminalistyk z epizodem w bankowym dziale windykacji. Od 1992 r. swoje życie dzieli między wychowywanie córek i wnuczek, a ręczne tworzenie zbroi japońskich samurajów. O swojej nietypowej, żeby nie rzec egzotycznej pasji opowiada Marcinowi Prokopowi w najnowszym odcinku programu "Z tymi co się znają".

W swoim dorobku ma ponad dwa tuziny zbroi. Każda z nich to miesiące mozolnej pracy, tysiące godzin spędzonych w pracowni. I nie wystarczą tu cierpliwość i upór, w rękach trzeba mieć kilka fachów. Od podstaw kowalstwa, szycia, pozłotnictwa i cyzelatorstwa po umiejętność haftowania. Pan Czesław wszystkiego nauczył się samodzielnie. I choć przyznaje, że żona nie bierze jego pasji na poważnie i traktuje ją jako dziwactwo, a dodatkowo wiek nie ułatwia zadania, nie wyobraża sobie życia bez swoich zbroi.

Tak to się zaczęło…

Szukając początków zainteresowania kulturą Japonii, trzeba cofnąć się do rodzinnego domu Zabiegły, gdzie, jak wspomina, od zawsze stały dwie wazy kupione przez rodziców zaraz po II wojnie w ówczesnym Urzędzie Likwidacyjnym Mienia Poniemieckiego i Porzuconego. Przez lata wydawało mu się, że wazy są chińskie. Dopiero po jakimś (dłuższym zresztą) czasie odkrył, że wazy są japońskie, a namalowane na nich postaci to samuraje w pięknych zbrojach. Pojawiła się ciekawość kultury Dalekiego Wschodu. Potem były filmy Kurosawy i serial "Szogun", które oglądał nie dla fabuły, a przez chęć zrozumienia egzotyki nieznanej stylistyki. Po filmach nadszedł czas na literaturę - historyczną, poświęconą zarówno kulturze materialnej, jak i filozoficznej.

– Powiedziałem sobie, że są dwie cechy, które wyróżniam u Japończyków: lojalność i samodyscyplina – wspomina. – Dla mnie to są wskazówki. Lojalny jestem nie tylko wobec innych, ale też wobec siebie. Samodyscyplina jest niezwykle ważna. To się wiąże oczywiście też z cierpliwością.

Magicznej mocy prezent

Kiedyś od najstarszej córki dostał książeczkę o uzbrojeniu militarnym z różnych miejsc na świecie. Oczarowała go fotografia przedstawiająca kabuto, czyli tradycyjny hełm samurajski. Nie było go stać na kupienie czegokolwiek związanego z Japonią, dlatego, idąc za myślą, że Polak potrafi, postanowił samodzielnie coś wykonać. Nie wiedział wprawdzie, jak hełm wygląda z tyłu ani w środku, jednak okazało się, że jego wyobraźnia działa podobnie, jak dawnych mistrzów. Wykonał dokładnie taki hełm, jaki zrobiłby ówczesny płatnerz.

– Po jakimś czasie kupił go ode mnie pewien medyk – opowiada pan Czesław. – Miał zbroję, nie miał hełmu. Skoro kupił, uznałem, że całkiem udane to było.

Dzięki temu nabrał wiatru w żagle i postanowił pójść… cały krok milowy dalej i wykonać własnoręcznie całą zbroję. Była ona repliką okazu, którego oryginał z XIV w. znajduje się do dziś w jednej ze świątyń japońskich. Z czasem powstała kolejna - rekonstrukcja zbroi łuskowej o-yoroi z XII w. Była ona znana tylko z opisów historycznych, co jednak nie przeszkodziło Zabiegle - wykonał ją na podstawie współczesnej akwareli. Praca nad nią zajęła aż rok. Zbroja powstała z ponad czterech tysięcy maleńkich łusek-blaszek, które zostały powiązane 200 metrami gładkiej taśmy. W każdej z łusek pan Czesław musiał wydrążyć 10 niewielkich otworów, by przeprowadzić przez nie tasiemkę. Jak przyznaje, była to jedna z najbardziej pracochłonnych zbroi, jakie stworzył.

Po kilku latach Zabiegło wysłał album ze zdjęciami dwóch zbroi do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" z prośbą, żeby na to popatrzyli i powiedzieli szczerze, czy jest sens robić to dalej.

– Kustosz, pani Małgorzata Martini, doceniła bardzo moje zbroje i zachęciła do dalszej pracy, za co zawsze będę jej bardzo wdzięczny – wspomina z uśmiechem.

Jak wyglądają i z czego są wykonane zbroje pana Czesława?

Zbroja europejska była odporna na ciosy, ale rycerz zakuty w stal był mało mobilny. Japończycy to odwrócili. Elementy są ze sobą luźno powiązane, więc wojownik był bardziej zwinny. Latem zbroja była przewiewna, zimą mógł włożyć pod nią coś ciepłego. Zbroja japońska jest więc wieloelementowa. Elementy natomiast są łączone sznurami. Rozpiętość, jeśli chodzi o tuszę, kształty ciała noszącego, są większe niż w przypadku zbroi europejskiej.

Pan Czesław osadza swoje prace w realiach danych japońskich epok i stara się używać materiałów przynajmniej podobnych do oryginałów.

– Oryginalne materiały są kosmicznie drogie – wyznaje w murach Browaru Namysłów. – Materiały, które ja wykorzystuję, kosztują ok. tysiąca złotych w przypadku jednej zbroi. Najczęściej używam blachy stalowej, mosiądzu, miedzi, do ozdabiania wykorzystuje skórę, zdarza się, że od paska ze spodni, sztucznego jedwabiu, kolorowych tkanin.

Złoto jest za drogie, więc zastępuje je pastą pozłotniczą. Lakę, którą pokryte były kiedyś zbroje, można zastąpić żywicą z drzewa, która utwardza szwy, taśmy. Czasem stosuje też lakiery samochodowe, akryle. Jak twierdzi, Japończyk z dziada pradziada by się zżymał, ale on nie ma wyjścia. Zastępowanie oryginalnych materiałów zamiennikami bywa konieczne nie tylko ze względów finansowych. Jak w przypadku rękawiczek samuraja, które często były wykonywane ze… skóry psa.

Co ważne, wszystko wykonuje ręcznie. Jedynymi narzędziami elektrycznymi, jakich używa, są wiertarka oraz mała tokarka. Sporo narzędzi, które są mu niezbędne do wytworzenia zbroi, po prostu wykonuje sam. Problem pojawia się przy szyciu i haftach.

– Palce już nie trzymają tak igły. Nie chciałbym haftów nigdzie zamawiać, bo cały czas miałbym poczucie, że to nie jest moje, że to nie jest moja zbroja. Dłonie już nie są takie sprawne. Czasem muszę sobie jedną ręką wyjąć narzędzie z drugiej, bo mięśnie i stawy się tak zastają.

Ze swoją pasją w świat

Ludzie z prawdziwą "zajawką" potrafią oczarować ludzi i zarażać swoją pasją. Nie inaczej jest w przypadku Czesława Zabiegło, dlatego też został zaproszony przez Marcina Prokopa do Browaru Namysłów i programu "Z tymi co się znają". W najnowszym odcinku bez wątpienia usłyszymy, dlaczego pan Czesław przez lata mieszkał z dala od rodziny, czy odwiedził kiedyś swoją ukochaną Japonię oraz jakie nietypowe zamówienia na zbroje dostał i odrzucił jak dotąd.

Przeczytaj również:
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.